Dyskusja panelow
inż.
Tadeusz Szurek
Historia Bazaru Różyckiego i gwara warszawska
Dawno, dawno temu nasza ówczesna Wisła rozlewała swoje wody
bar-dzo szeroko, łącząc się z rozległymi wodami dawnego Bugu.
W końcowym biegu Bugu, obie rzeki rozdzielane były wzgórzami
do dzisiaj istniejącymi, w okolicach Strugi i Wólki Radzymińskiej.
Olbrzymie powodzie w XIX i XX wieku potwierdzały to, ponieważ
wody obu rzek podchodziły aż pod Radzymin.
Z natury swojej, prawy brzeg Wisły jest niższy i przez to bardziej
dostępny, gościnny, dla żeglujących. Zmuszały do zatrzymania
w podróży latem i zimą kiedy podróżni wykorzystywali zamarzniętą
rzekę do wypraw na łyżwach. Łyżwy w owym czasie jak potwierdziły
wykopaliska, wykonywane były z kości zwierząt.
Jedna z legend podawała, że po stronie nazywaną dzisiaj praską,
zamieszkiwała kobieta o imieniu SAWA. Przygotowywała ona i warzyła
posiłki płynącym żeglarzom. Z daleka więc uprzedzali ją o swoim
przybyciu, jednocześnie prosząc o przygotowanie posiłków, krzycząc "warz
Sawo"! Podobno od tego pochodzi nazwa Warszawa!
A na prawym brzegu Wisły, zresztą mniej dostępnym bo wysokim,
porośniętym gęstą puszczą buszowały słonie leśne i tury!
Na lewym brzegu powstawały osiedla, w wyniku wypalania czyli
prażenia /jak dawniej mówiono/ lasów, powstała osada zwana Pragą
oraz inne osady, które w miarę upływu czasu zamieniały się we
wsie. Były to: Kamion, przy którym powstał bród przez Wisłę,
Targowe Wielkie, Targowe Małe, mające już w nazwie funkcje jakie
spełniały. Był też Golędzinów zamieszkały przez ród Golindów.
Naprzeciw Pragi był bród przez Wisłę, zaznaczony dzisiejszą ulicą
Mostową. Od Pragi biegła droga do bardzo ważnego miejsca, Grodu
na Starym Bródnie z X wieku, który sprawował piecze nad tym regionem,
strzegąc jednocześnie przejścia przez bród na Wiśle. Miejscowości
połączono drogami, których przebieg jest niezmieniony od wieków
np. ul. Targowa, Ratuszowa, Św.Wincentego, Ząbkowska, Pratulińska,
Korzona, bo tak one obecnie się nazywają. Przecięcia tych dróg
pokazują ważność miejsca. Takim właśnie miejscem jest skrzyżowani
dróg Targowa - Ząbkowska. Jest to takie jak dzisiaj się mówi
miejsce magiczne, przez które musi większość podróżujących przejechać.
Dlatego tu właśnie najpierw wymieniano towary i swoje produkty
a później handlowano! Trwało tak przez kilka wieków.
Nic więc dziwnego, że znalazł się wielki społecznik, który walnie
przyczynił się do rozwoju Pragi i okolic Julian Różycki. On to
na własnej posesji o pow. 15 tys. metrów kwadratowych za namową
przedsiębiorcy praskiego, Manasa Ryby, w 1901 roku utworzył
Bazar od nazwiska twórcy Różyckiego. Manas Ryba był znanym żydowskim
przedsiębiorcą praskim, który w imieniu właściciela administrował
bazarem.. Teren bazaru wyznaczony był ulicami: Targową, Brzeską
i Ząbkowską.
Bazar przez cały czas swego istnienia zarówno w czasie I-ej
jak i II-ej Wojny Światowej spełniał bardzo ważną rolę w zaopatrzeniu
ludności w artykuły żywnościowe. Szczególnie był ważnym miejscem
gdzie najbiedniejsza ludność Pragi, z uwagi na niewygórowane
ceny, mogła zaopatrywać się w artykuły pierwszej potrzeby. Można
też było nabywać artykuły luksusowe pochodzące z całej Europyt
oczywiście dla wtajemniczonych, przeciwieństwie do zakazów okupanta!
Stan taki był charakterystyczny dla Warszawy. Bazar kpił sobie
z załeceń" i gróźb! Bazar był barometrem nastrojów Warszawy.
Można tu było kupić wszystko, łącznie z bronią i amunicją, Fałszowane
dokumenty cieszyły się uznaniem fachowców. Kupcy z bazaru w czasie
okupacji, żywili rannych żołnierzy w warszawskich szpitalach,
dostarczali paczki żywnościowe więźniom. Mieli również pod opieką
weteranów Powstania Styczniowego z ul. Floriańskiej. Bazar więc
spełniał ważną rolę patriotyczną.
Bazar spełniał również rolę w podtrzymywaniu tradycji warszawskich,
panowała tu specyficzna atmosfera, czasami nie zasługującą na
pochwałę. Ale zawsze w sprzedaży były artykuły odpowiadające
aktualnym potrzebom. Wyroby często nawiązywały do tradycyjnych
upodobań mieszkańców oraz stosowną ceną..
Dla scharakteryzowania bazaru i panującej tu atmosfery dołączam
wiersz napisany w 1987 roku pt. "Bazar Różyckiego ".
Starałem się opisać bazar takim jakim widziałem ....
Prof. Bronisław Wieczorkiewicz w książce pt. "Gwara warszawska
dawniej i dzisiaj" -PIW 1968r wyd. II podaje podział języka
polskiego na dialekty: mazowiecki, śląski, wielkopolski, małopolski
i kaszubski. Dialekty podzielił na gwary w tym występuje również
gwara warszawska.
Gwara warszawska istnieje od dawna. Była dostrzegana już przez
Bolesława Prusa. Paweł Kośmiński satyryk i dramaturg pod pseudonimem
Paul de Coś pisywał swoje felietony wyłącznie w gwarze warszawskiej.
Prof. Doroszewski interesował się gwarą warszawską.
Oto przykład jednej z obiegowej definicji gwary: jest to taki
sposób wypowiadania się, który odbiega od ogólnie przyjętego
konwenansu językowo - stylistycznego. Można tu dodać że jest
to język ulicy ale wcale nie musi być wulgarny, jak niektórymi
się wydaje!
Ja osobiście wychowywałem się na Targówku w duchu ,,dwóch języków",
jednego w szkole a drugiego na ulicy.
Największym znawcą i piszącym gwarą warszawską był Wielki Piewca
Warszawy Stefan Wiechecki - Wiech. Napisał ponad 3.5 tys. felietonów
i 5 powieści. Twórczość Wiecha to gwara warszawska w najczystszej
postaci! Autor był częstym gościem Targówka. Bywał jako sprawozdawca
sądowy na sprawach z udziałem mieszkańców tzw. "niepięknych
dzielnic". Jest to niezbity dowód na istnienie takiej gwary.
Gwarą warszawską posługuje się dzisiaj wielu ludzi, nie zawsze
zdającym sobie sprawę że nią mówią. Są też mieszkańcy, którzy
nie chcą się przyznać do kontaktu z ludźmi mówiących nieco odmiennie
i twierdzą nawet że gwara nie istnieje. Znam takie przypadki
przytoczone powyżej. Najlepiej udać się na praskie ulice, Bazar
Różyckiego, bo tam jest jeszcze "kawałek starej Warszawy".
Tam chodzę kiedy jest mi źle.
Wydaje mi się, że warto jest pokusić się na ogłoszenie konkursu
na Gwarę Warszawską i wybrać komitet dla zbudowania pomnika Wiechowi,
który byłby poświęcony jednocześnie Gwarze Warszawskiej. Takie
propozycje były zgłaszane do Towarzystwa Przyjaciół Pragi ale
pozostały bez echa.
Tadeusz Szurek
Wydaje mi się, że przyczynimy się do utrzymania tradycji warszawskiej
- bo ginie! Bazar Różyckiego, który jest częścią składową tradycji
warszawskiej - też ginie...
Warszawa, 29.01.2004r
|